niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 10

Jadę cały dzień bez ani jednego przystanku. Elizabeth gada bez przerwy co na prawdę już ledwo wytrzymuje. Odkąd powiedziałem jej że przed nami kasyno którym musimy się zająć. Wytłumaczyłem jej że musi udawać moją żonę która wyszła za mnie tylko dla pieniędzy, a ja jestem jej starszym obleśnie bogatym i żadnym jej ciała mężem. Gada o tym non stop. Trafiła mi się dziewczyna, która akurat uwielbia mówić. Buzia ją nie boli? Czasem mnie to dziwi. Wyłączam myślenie nie skupiając się co tam gada, ale gdy pyta mnie czy słucham, a okazuje się że nie, od razu się obraża.
- Zrobię wszystko tylko się zamknij - nie wytrzymuję.
- Czemu ty tak bardzo nie lubisz jak ktoś gawa...mówi - poprawia tyłek na siedzeniu. - Dobrze to zrób dobrze. Może będę tak rozkojarzona, że nie będę wstanie się odezwać.
Śmieje patrząc na nią przez chwile i wracam wzrokiem do jezdni. Bierze mój telefon i gra w ściągnięte simsy. Jej już dawno wyrzuciłem. To niezły nadajnik. Zostawiłem jedynie kartę pamięci. W każdym nowym miejscu robi nam zdjęcie.
- Wycisz melodyjkę..
- Niet.
- Wycisz - powtarzam.
- Niet. Ja lubię tę muzykę, więc cicho. Jedź jak jedziesz.
- Powiedziałem wycisz - zaczynam szczypać ją w bok.
Nie robi tego. Złośliwe dziewczę. Po chwili rozlega się dzwonek i odbiera telefon.
- Da? Nie, on kieruje. Zaraz przekroczymy granicę Białorusi i ja nie wiem czy się uda, ale może. Zatrzymuję się gdzieś na poboczu i czekam aż skończy gadać. Widząc, że mogę rozmawiać, oddaje mi telefon. Nawet nie przykładam go do ucha. Włączam głośnik i ciągnę dziewczynę na kolana łącząc nasze usta.
- Harry, uważaj na granicach. Nie wiem co im nagadaliscie ale teraz tez nie będzie łatwo. To samo na Litwie. - mówi Louis, gdy brunetka oddaje pocałunek.
Uśmiecham się cwaniacko i wślizguje dłoń do jej bielizny.
- Och...- jej usta przypominają literkę o.
Nie odzywam się ani słowem, to pozostawiam uzdolnionej Elizabeth. Moje palce odnajduje jej czułe miejsca.
- Harry, słuchasz mnie? - głos szefa znów słychać.
- Harrrry prowadzi...
Chcę dać pokaz Tomlinsonowi do czego wręcz zmuszam małą.
Ellie zamyka oczy i jęczy, nie przejmując się telefonem. Ależ bezpruderyjna.
Wiem że Louis słucha i może nawet jedzie na ręcznym.
- Powiedz czyja jesteś - szepcze jej do ucha.
- Twoja Harry...- wplata palce w moje włosy i za nie ciągnie. Wie w co gram. - Ach...Szybciej Hazz. Jest mi tak dobrze. Tylko z tobą.
- Moja dziewczynka. - przyspieszam swoje ruchy. Zasłużyła na niesamowity orgazm.
- Widzę, że korzystasz Styles - ton głosu Louisa jest zimny.
- Elizabeth? - podnoszę brwi dając jej tym znać by to ona odpowiedziała.
- Jebut twoja mać Louis.
Zaczynam się śmiać. Wystarczy. To jak dochodzi należy tylko do mnie. Rozłączam połączenie zadowolony.
Przytula się do mnie. Pozwalam jej wrócić do siebie po szczycie.
To też lubię. Jak po prostu się przytula. Całuje jej skroń i otulam ramionami.
- Dziękuję Hazz
- Jesteś niesamowita.
- Niet. To ty.
Siedzimy tak jeszcze chwile i ponownie ruszam. Już nic nie mówi. Zgodnie z obietnicą. Mam na prawdę dobry humor. Chcę, żeby jej był równie dobry.
- Idź i wyciągnij torbę z szafki koło łóżka.
- A szto tam jest? - pyta ciekawa.
Przekrzywia głowę, patrząc na mnie.
- No idź - uśmiecham się mając nadzieję że sukienka na naszą "misję" jej się spodoba
Całuje mój policzek i idzie do sypialni. Chwilę później słyszę pisk szczęścia. Śmieje się pod nosem. Poszła na nią cała kasa ze sprzedanej biżuterii, ale warto skoro tak zareagowała.
- Dziękuję! - krzyczy, pewnie już ją przymierzając.
Naprawdę jest zadowolona. Jest osobą która łatwo i szczerze okazuje uczucia. Jak jej się coś nie podoba, jak się boi, jak się cieszy, jak jest smutna. A ja coraz bardziej przejmuje się tym co myśli i jak się czuje. Nie wstydzę się tego, a raczej obawiam. Nie chcę znów czuć odrzucenia. Mam nadzieję, że tak nie będzie. Że okaże się warta wszystkiego. Wczesnym wieczorem lokujemy się w hotelu by Elizabeth mogła się należycie odpierdolić dla tych wszystkich... Aż mnie krew zalewa. Tak. Humor poszedł się jebać. Na pewno będą chcieli się do niej dobierać. Aż w takie cuda nie wierzę.
- Pamiętasz wszystko? - pytam zapinając koszulę.
- Da- oblizuje wargi.
- Wiesz... będę raczej mało przyjemny. Będę cię traktował jak rzecz, dziwkę, ale na prawdę tak nie myślę dobra? - upewniam się. - Będę cię przy nich... a ty musisz być jeszcze bardziej.. musisz sprawić żeby każdemu z osobna stanął. Jeżeli nie chcesz, wymyśle coś innego..
-  Wiesz co? Nienawidzę cię.
- Wymyśle coś innego - mówię szybko.
- Mówiłam, że będę aktorką - uśmiecha się szeroko i bierze torebkę.
UntitledPrzyciągam ją do siebie i całuję.
- Poradzę sobie. Poradzimy. Jak zawsze - mówi, odrywając się ode mnie.
Wygładza mój kołnierzyk.
- Nie... uważaj tylko - gładzę jej gołe plecy aż po tyłek i pomagam założyć
Opuszczamy nasz pokój. Do kasyna jedziemy taksówką. Innego wyjścia nie było. To niedaleko. Na miejscu płacę facetowi i wysiadam pierwszy, po czym podaje jej rękę. Wychodzi z samochodu, uważając na długą czerwoną sukienkę. Płaszcz ma tak rozpięty, że obnaża dekolt. Zaciskam zęby wiedząc że to dopiero początek. Że jest odważna i daleko się posunie. Oplatam ją w talii i wchodzimy do środka.
Dużo klienteli. Obrzydliwie bogaci biznesmeni, którzy przy najbliższej okazji zdradzają żony.
Rozglądam się przez chwilę, aż podchodzi do nas kelner. Zdejmuje płaszcz dziewczyny, a ona uśmiecha się.
- Och - dotyka palcem guzika jego koszuli. Ten automatycznie spuszcza wzrok patrząc na to co pokazuje. - Żartowałam słodki - posyła mu buziaka.
- Nie wczuwaj się niepotrzebnie - mówię jej do ucha prowadzą do głównej sali. Przedstawiam. Każdy udaje że mnie zna nie chcąc wyjść na debila.
Ona i tak mnie nie słucha. To jak gra jest tak naturalne, że nie wiem czy ja się nie wydam. Daje pocałować każdemu swoją dłoń i zamienić słowo. Jak ze mną rozmawia normalnie po angielsku, to tutaj dodaje swój akcent. To zdecydowanie działa na mężczyzn. Siadam do stołu od pokera a ona staje za moimi plecami. Mój przeciwnik siedzący na wprost mnie, nie umie się skupić. Patrzy w karty, ale i na kobietę za mną. Najwidoczniej ta musi go uwodzić na odległość, bo rozpina guzik koszuli. Wpuszczam powoli powietrze z ust i gram dalej. Po czym dyskretnie zerkam przez ramię. Ellie jeździ krwistoczerwonym paznokciem po swoim dekolcie.
- Koniec gry - mówię dumnie.
- Ta runda należała do ciebie Styles - mówi nie tak dużo starszy facet obok mnie.
- Mogę? - Elizabeth wskazuje na jego kolana.
Facet bardzo chętnie ją do siebie przygarnia. Wymuszam dumny uśmiech jakby się chwaląc że wybrał moją zabawkę.
Podczas gry mówi jej coś do ucha. Ta tylko z uśmiechem kiwa głową.
Staram się wyłączyć ten tok myślenia. Muszę grać jak ona. Profesjonalizm.
- Uwierzy pan że wszystko jest naturalne?  Ani jednej operacji. - odzywam się.
- Nawet to? - nie dotyka, lecz pokazuje na piersi.
- Kochanie.. - nie chce jej do niczego zmuszać, ale mam wrażenie że mimo wszystko dobrze się bawi.
Chociaż u niej to nic nie wiadomo. Tak jak dziś myślałem, że naprawdę jest zła.
- Przykro mi, ale się nie przekonasz kochany. Możesz tylko ufać - mówi do niego.
- Myślę że nie będzie w tym nic złego jeżeli pozwoli pan.. - Willson kieruje się do mnie.
- Elizabeth sama zdecyduje czy będzie miał pan tą przyjemność. - biorę szklankę ze szkocką.
- O właśnie - klaszcze w dłonie.
Po upływie dwudziestu minut, oboje udają się gdzieś na górę. Kurwa mać. Wściekły jak cholera szybko zajmuje się przelewem z karty tego dupka.
- Chodź - słyszę po chwili.
Łapie mnie za rękę i idziemy szybkim krokiem do wyjścia. Zabiera swoje ubranie, a później opuszczamy kasyno. Podaje mi zegarek i plik gotówki. Oraz kluczyki od auta.
Wsiadamy i od razu ruszam.
- Co tam robiliście?
- Nic. Przywiązałam go do łóżka - wzrusza ramionami.
- Tak bez niczego? - jestem pod wrażeniem
- No wiesz, miał być...- zamyśla się. - striptiz tak? Tak się to nazywa. Ale zasłoniłam mu oczy i wzięłam co mogłam.
- Jesteś najlepsza. - wymijam jakieś auto.
- Po co ci ten samochód?
- Przejedziemy się nim do hotelu. Wszystko ci pasowało?  Czy coś nie chcesz żeby się.. powtórzyło?
- Nie lubię tego. No ale co poradzę? - patrzy na mnie. - Czuję się jakbym naprawdę wyglądała jak dziwka.
- Więcej tego nie zrobisz. - mówię krótko. - Jakoś sam dam radę.
- Zrobię. Nie oto mi chodzit. Po prostu, nie mam takiego wyglądu?
- Nie masz prawa się tak poczuć - mam ochotę wyrzucić te Pieniądze. Miałem wrażenie jakby granie tego wszystkiego ją bawiło. Ale skoro tak nie jest, źle się czuje to nigdy więcej.
- Pomogę ci Harry - opiera głowę o szybę. - Ale za każdym razem musisz mi udowodnić, że ja twoja.
- Jesteś moja. Tylko dlatego, że mam tą pewność w ogóle się na to zgodziłem. Jednak.. dlatego wolałbym żeby zmacał cie przy mnie niż wlókł gdzieś gdzie nie wiem co się dzieje i nie mogę ci pomóc. Nie chcesz, żeby dotykał. Rozumiem.
Kładzie rękę na moim kolanie. Nic nie mówi, ale posyła mi uśmiech.
- Nie chcę, żebyś była w takich sytuacjach beze mnie. - tłumaczę.
- Dobrze. Więcej nie sama - obiecuje mi.
Kiwam głową i parkuję pod hotelem. Znów pomagam jej wysiąść. Idziemy do restauracji na kolacje i dopiero później wracamy do pokoju. Rozpinam brunetce sukienkę, z której się wyswobadza. Później idę z nią do łazienki. Ona zmywa makijaż, a ja biorę prysznic. Oszczędność czasu. Patrzy na mnie w lustrze, gdy zawiązuję ręcznik na biodrach. Szczotkuje zęby, posyłając mi uśmiech.
Całuję jej kark,biorę od niej szczoteczkę i wkładam do swoich ust. Wypluwa pastę i sięga po ręcznik, kiedy dzwoni telefon.
- Przyniosę - wychodzi z łazienki.
Po chwili wraca blada jak ściana.



17 komentarzy:

  1. Kocham ♥ Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak bardzo kochać <3 / N

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ❤ Czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Długi i taki mmm ^^
    I like it ;*
    O rany czyżby znowu Louis? Ale chyba nie...
    Ściskam
    You Belong With Me

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdzial
    Ale o co chodzi z koncowka ?
    Dawaj szybko nastepny bo nie wytrzymam xd
    Zycze weny. :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jak mogłaś przerwać w takim momencie nieeeeeeee :((( szybko dawaj następny!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny, czekam na nastepny rozdział :))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny! Po prostu genialny i długi!
    I takie aww!
    Kto dźwoni? Jakby to był Lou to by nie była blada
    Kto to?!
    Czekam z niecierpliwością na kolejny!
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń