czwartek, 6 listopada 2014

Rozdział 3

Zostaje obudzona przez mężczyznę. Prowadzi mnie do jakiegoś motelu. Wchodzimy do pokoju, Harry zamyka drzwi na klucz i go bierze.
- Nie ucieknę - zapewniam go i zdejmuję kurtkę. Jest tak ciepło.
- Zrób sobie herbatę,  jak wyjdę z łazienki, będziesz mogła się wykąpać.
- Dobrze - rozglądam się. Pokój nie jest duży, ale zadbamy. Ściany są pomalowane na biało, a pomieszczenie wyposażone jest w nie takie stare drewniane meble.
Ciepło i przytulnie. Piję gorący napój czekając na łazienkę. Ciekawe czy Jakub tęskni. A może przez te dwa dni kiedy się nie odezwałam, rzucił mnie? W sumie nie było między nami jakoś bardzo bardzo poważnie.
PalvinnnnTo nie była miłość. Raczej taki o, związek. Kolega mojego starszego brata - Saszy.
Z zamyślenia wyrywa mnie dźwięk otwieranych drzwi od łazienki. Podnoszę się i rozpinam koszulę oraz spodnie. Ściągam je i wychodzę z nogawek. Biorę tylko czarny materiał i idę do łazienki. Zamykam za sobą drzwi. Naga wchodzę pod prysznic. Nareszcie. Po prostu lubię o siebie dbać. Być czysta i wypielęgnowana. Jak większość dziewczyn. Zauważam żyletkę. Biorę krem najzwyklejszy na świecie który również się tu znalazł i siadam w kabinie.
Starannie depiluje swoje ciało. Później jeszcze włosy i wychodzę. Jak przyjemnie. Od razu lepiej się czuję. Brakuję mi kosmetyków, aby ukryć niewielkie niedoskonałości skóry. Suszę swoje ciało jednym z motelowych ręczników i ubieram koszulę na stanik. Muszę przeprać bieliznę.
Harry przemrukiwał coś że załatwi mi ubrania. Czułabym się komfortowo mając co ubierać. Wychodzę z łazienki. Harry kończy rozmawiać przez telefon i pokazuje mi na jedzenie na stole. Siadam na krześle i biorą widelec, jedząc sama nie wiem co. Dobrze smakuje. Mężczyzna dołącza do mnie po chwili. Jedynym dźwiękiem są odgłosy z małego telewizora w kącie.
Wiadomości lecą, ale to bardzo nudne. Ciekawe czemu on nie ma partnerki? Je zamyślony. Cud że w ogóle trafia do buzi.
- Gdzie Ty odpływasz? - dotykam jego ramienia i zabieram rękę.
- Muszę zaplanować jutrzejszy dzień.
- Jutro nie da się zaplanować. Żyjemy dziś i teraz - mówię.
- Jasne mała..
- Mówię poważnie. Kilka minut, a twój plan legnie w gruzach - biorę talerze. Idę je umyć.
Gdy wracam siedzi na kanapie niby oglądając.
Mogłabym przejść nago, a i tak by się nie zorientował. Opadam na miękkie łóżko.
Leżąc mam go centralnie po przeciwnej stronie.
- Czego ci trzeba? - pyta przenosząc na mnie wzrok.
- Ubrań - odpowiadam automatycznie i poprawiam swoją poduszkę.
- To widzę. Coś jeszcze?
- Kosmetyków.
- Konkretnie bo ty zostaniesz. Sam idę.
- Zrozumiałam skoro pytasz. Nie wytłumaczę ci. Ty musisz spytać pani w sklepie co używa żensina.
- Co? Mów normalnie.
- No...Ja to żensina. Ty nie.
- Po prostu mi powiedz do cholery.
- Ale ja nie umiem! Idiota. Zapytasz, pojmiesz.
- Jak się nie dowiesz to nie będziesz miała.
- Ja wiem. Tobie nie wskażę - ziewam. Wybudził mnie ze snu.
- Masz coś pod spodem? - słyszę znowu jego głos.
- Łatwiej.
Przewraca oczami i zakłada ręce za głowę. Przymykam powieki dając odpocząć całemu ciału. Zasypiam. Gdy się budzę na łóżku leżą ubrania dla mnie kilka torebek. Są nowe.
Siadam przeczesując palcami włosy. Przeglądam ubrania. Takich drogich rzeczy to ja w życiu nie miałam. W końcu palce natrafiają na delikatny materiał. Tylko co to może by... robię się czerwona jak burak.
- Nigdy więcej nie idzie na zakupy. Nigdy - mówię do siebie. Ja mam to ubrać?! To się bielizna nie powinno nazywać.
- Ubieraj się szybko. Musimy jechać. - słyszę bruneta z łazienki.
- Bla, bla. To wyjdź.
- Nie jesteś łatwa, ale wstydliwa też nie.
- Wyjdź.
- Nie.
Ubieram bieliznę pod kołdrą. Muszę to łazienki. Zaraz go zamorduję. Ubieram rajstopy , skarpetki oraz spodnie. Potem koszulkę i sweter. Daje mi łazienkę na dziesięć minut i wychodzimy. Szybko pakuje mnie do wozu i rusza. Siadam na kanapie i patrzę przez okno. Lasy. To takie nudne. Naprawdę mi się nudzi. Może znajdę jakąś książkę? Mogłabym cos poczytać. Tylko jak się zorientuje, że jest angielska...Ten pomysł odpada. No to nie wiem. Hm...Pomaluję się. Biorę lusterko i torebkę z kosmetykami.
Albo wariuje albo w samochodzie robi się coraz bardziej gorąco. Patrze i dostrzegam że... musiał naprawić ogrzewanie i ustawił je na najwyższy stopień. Sam nie ma na sobie bluzki.
Wkładam sobie szczoteczkę od tuszu do oka przez ten widok. Na ramionach widzę kilkanaście tatuaży. Ściągam sweter i odwracam wzrok...
Dalej jest mi strasznie gorąco.
- Zmniejsz to ogrzewanie - mówię wyraźnie.
- Nie. - widzę w lusterku że się uśmiecha.
- Gorąco. No zmniejsz. Maleńko. Nie rozbiorę się bardziej jeśli na to liczysz - mówię i wracam do malowania.
- Nie karze - nie wiedziałam że to możliwe, ale jeszcze bardziej podkręca temperaturę.
- Harry! - krzyczę zła. - Udusić się tu można. - podnoszę się i idę wyłączyć to ogrzewanie.
Daje mi po łapach i przeczy głową. Nie pozwala mi tego nawet dotknąć. Nawet okna zablokował.
- Czemu to robisz?
- Zimno mi - odpowiada głupio.
- Tak. I dlatego ty się pocisz. Zmniejsz no - jeczę i idę do sypialni. Tam jest najchlodniej. Zasuwam drzwi i rozbieram się z warstwy pod spodniami, które potem ubieram.
Ta temperatura jest wręcz nieznośna. Złośliwy człowiek. No naprawdę. Wracam do niego gdy zmniejsza ogrzewanie. Zdał sobie sprawę że przegrał. Uśmiecham się pod nosem i siadam obok. Żebym ja jeszcze miała co pokazywać to może i bym zdjęła bluzkę. Teraz zdecydowanie już nie ma humoru.
- Masz przyjaciół? - pytam.
- Dlaczego mam o tym z tobą rozmawiać? I tak musisz tu siedzieć, dlaczego mam robić cokolwiek żebyś czuła się lepiej?
- Mi tam nie jest źle i chyba zacznę ci być wdzięczna. A jak nie chcesz to nie musisz rozmawiać - odpowiadam normalnie. - Na pewno masz. Tacy jak ty zawsze mają.
- Mam. - mówi krótko i zmienia bieg.
- A twoja kobieta? -no przecież nie musi być singlem. - Jak wyjeżdżasz to nie jest jej smutno?
- Nie mam nikogo.
- To smutno ty żyjesz - wzdycham zaskoczona.
- Nie narzekam.
Zaczynam nucić pod nosem piosenkę. Siedzę grzecznie nie przeszkadzając mu. Nie chce rozmawiać to nie.
Tak jak mówił jedziemy praktycznie bez przerwy. Cały czas. Jest zmęczony, ale w życiu nie pozwoli mi prowadzić.
Naprawdę nie mam złych zamiarów.
 - Usiądź ty tu, a ja tu. Nie musisz spać. Ale odpoczniesz od skupienia się na drodze - przekonuję go. Zbliża się już dwudziesta pierwsza.
- Idź spać co?
- Nie. Nie będę ryzykować, że nasz zabijesz.
Prycha i cały czas patrzy przed siebie. Gdy zwalnia , wyciągam kluczyki ze stacyjki i idę do sypialni.
- Elizabeth oddaj mi je w tej chwili.
- Zjem a nie oddam - wrzucam je do stanika. Kładę się do łóżka.
- Elizabeth oddaj - pojawia się w zasięgu mojego wzroku v
- Idziemy spać - mówię.
- Oddaj do kurwy te klucze. - mówi zły.
- Nie!
Podciąga mnie do siebie za nogę i łapie w jedną dłoń mój podbródek.
- Powiedziałem coś.
Oplatam jego szyję i ciągnę na łóżko. Wyrywam się i biegnę do kierownicy. Odpalam samochód. Jej! Jedziemy. Włączam światła, które bardziej rozświetlają drogę i camper przyspiesza. Tylko gdzie ja mam jechać?  O tym nie pomyślałam. No dobra...Niech będzie, że przed siebie. On na pewno nie zna dróg. Może jest tu jakaś mapa.
Słyszę że mężczyzna robi coś z tyłu. Po chwili czuje mocne szarpnięcie i w brutalny sposób zostaje zrzucona z fotela na podłogę. Mój tyłek..
- Ała - mówię i łapię go za nogę. Ląduje na mnie. - Zatrzymaj się.
Robi to bardzo gwałtownie. Trzyma mnie w pasie i sadza siłą na kanapie z tyłu.
- Nie pomagasz to nie utrudniaj bo zaczynam mieć cie na prawdę dość.
- Chciałam ci pomóc. Przecież umiem prowadzić. Ty tego nie doceniasz.
- Nie będziesz prowadzić. Powiedziałem wyraźnie.
- Chcę ci pomóc. Człowiek nie może tyle jechać. Idź chociaż spać - mówię. Czasem za dużo odzywam sie po angielsku.
- Nie twój interes co robię. Zamknij się i daj mi spokój.
- Nie. Nie pojedziesz dalej. Musisz odpocząć.
- Nie interesuj się
- Ty mi nie wskazuj. Mam o ciebie dbać to ja to robię. Idziesz spać i ja też spać idu.
- Oj Błagam cie..
Kładę go mocno na kanapie i daję poduszkę. Kluczyki ze stacyjki zabieram i sama idę spać.
~~~~~~*~~~~~~
No kochani jesteście z tymi komentarzami! Oby tak dalej :*
Cieszymy się, że Wam się podoba 

26 komentarzy:

  1. @XxxxLTxxxX robi się coraz ciekawiej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie buzi będzie buzi? *.*

    Ściskam
    You Belong With Me

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już chce nastepny, po prostu cudowny <333

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak szczerze to słabo z Twoim rosyjskim. Ale opowiadanie fajne.

    OdpowiedzUsuń
  5. No no po prostu cudowny !! ♥ love it. Czekam na nastepny. ♡♥♥♡♥♡♥♡Aga xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Super świetne odlotowe :P
    Heheh oby tak dalej
    do kolejnego :*
    Weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział oby tak dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe ciekawe
    Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń